10. Wrz 2020

O grillowaniu ryzyka, czyli rzecz o ignorancji

 

Temat ryzyka powraca jak sezon grillowy co roku, oczywiście z różnym natężeniem i tak jak grill, ryzyko jest zależne od pogody tzn. od sytuacji na rynku.

Wiele firm zostaje zmuszonych np. przez klientów czy banki do tego, aby „wdrożyć procedury lub system zarządzania ryzykiem” i… nie wie od czego zacząć. Wiele z tych firm idzie po linii najmniejszego oporu i stosuje technologię „Kopiuj – Wklej” i tworzą potworki, których nie tylko się boją, ale i te potworki ograniczają lub całkowicie hamują ich działanie. Oczywiście tylko w ekstremalnych sytuacjach.

 

2 przyczyny problemów z wdrażaniem systemu zarządzania ryzykiem

 

Dlaczego to jest duży problem dla wielu firm?

Pierwszym powodem jest to, że w języku potocznym termin ryzyko tożsame jest z zagrożeniem. Powinniśmy raczej mówić o zarządzaniu zdarzeniami nieprzewidywalnymi i ich konsekwencjach, które mogą być pozytywne (szanse) lub negatywne (zagrożenia).

Innym czynnikiem powodującym, że zarządzanie ryzykiem jest takie trudne to właściwości naszego mózgu, czyli w jaki sposób myślimy.

Pierwszą właściwością naszego mózgu, która nam „przeszkadza” to fakt, że ból odczuwamy pięciokrotnie silniej niż przyjemność i dlatego do działania bardziej nas motywuje stan zagrożenia w danej chwili niż możliwe przyszłe cudowne doznania. Taki stan powoduje, że stawiamy znak równości między ryzykiem a zagrożeniem i na „złych” konsekwencjach koncentrujemy naszą uwagę. To powoduje, że tak boimy się „złego”, że zakładamy, że wszystko będzie szło po naszej myśli, bez żadnych zakłóceń. Ignorujemy w ten sposób zagrożenia oraz szanse.

Inną właściwością naszego sposobu myślenia, który powoduje, że mamy takie problemy z efektywnym podejściem do zarządzania ryzykiem, jest dwusystemowość naszego myślenia, czyli to co David Khaneman opisał jako system wolego i system szybkiego myślenia.

System szybkiego myślenia to system, który działa przy prostych spawach np. 2 x 2, natomiast kiedy musimy obliczyć 2387,23 x 764,734 ten system zaczyna „leniuchować” i po prostu się wyłącza, bo to „za trudne”, i nasz mózg próbuje uruchomić system wolnego myślenia, który też jest leniwy, nie bardzo chce mu się działać. Ponieważ pojecie ryzyka nie jest pojęciem intuicyjnym, dlatego mówiąc o zarządzaniu ryzykiem nasz mózg stara się uruchamiać system wolego myślenia co jest trudne i… się zniechęcamy. To kolejny powód, dla którego ignorujemy ryzyko lub staramy się temat „obejść” poprzez stosowanie metody „kopiuj-wklej”.

Zarządzanie ryzykiem a zdrowy rozsądek

Jeśli już podjęliście decyzję, aby tę metodę stosować, to nie ignorujcie tzw. zdrowego rozsądku przy ocenie przyjętego podejścia oraz nie ignorujcie „aplikowalności – użyteczności” tego podejścia. Jeśli dany „system – procedura” zarządzania ryzykiem wam przeszkadza, nie da się jej stosować to… ją wyrzućcie, bo tak jak na grillu możemy przyrządzić pyszne danie, ale możemy je też spalić lub nie dogotować i skończy się to niestrawnością.

Autor: Piotr Fiderkiewicz - wieloletni pełnomocnik ds. systemów zarządzania w firmach polskich i zagranicznych, trener, auditor, Wizażysta Myśli - propagator stosowania myślenia wizualnego, flipcharttellingu oraz Graphic recordingu w biznesie i szkoleniach.

Nie znaleziono siatki dla: wso-news-slider.

+43 732 34 23 22
pl_PLPolski
ukУкраїнська pl_PLPolski